Reviews by szkieletbym

RepeaterFugazi

Rated 8/10

Wszystkie moje współczesne TOP zespoły mają swoją muzykę na tym albumie. Viagra Boys, IDLES, Fontaines, to wszystko tutaj jest. Dlatego przytulam tę płytę blisko serca i zostawiam na długo.

WarU2

Rated 8/10

Ale się wylosowało, co? Jadąc do Krakowa miałam U2, wyjeżdżając z Krakowa, również, złożyło się wyjątkowo. Zwłaszcza że w trakcie pobytu nawet mówiłam o tej płycie. A jakby tego było mało, to czytam teraz reportaż o Belfaście. Płyta muzycznie super, szkoda że nie zostali przy tym brzmieniu, ale pewnie nie zaniosłoby ich to tak daleko. Najlepsze U2 chyba.

AbraxasSantana

Rated 6/10

Absolutnie boska okładka płyty. Muzyka, nie wiem, dobra. Z Santaną akurat znamy się od dzieciństwa, bo moja mama lubiła, ale nie przypadł mi ten klimat do gustu. Plus to jest jakaś reainkarnacja Zappy, prawda? Prawda?

Jeszcze nie spotkałam się z połączeniem new wave z funk'iem i odrobiną jazzu, bardzo ciekawe potraktowanie gatunku. Nie wiem czy zostanie ta płyta na dłużej, ale na pewno jest to coś nowego, zwłaszcza w muzyce z którą najczęściej jestem.

Moon SafariAir

Rated 8/10

Płyta tak dobra, że wysłuchałam jej trzy razy z rzędu. Gdybym miała ją polecić to to jest muzyka na każdą okazję - na chill na podłodze, na seks na podłodze, do gotowania, do tańczenia, no świetna muzyka. Le French Touch 🥖

Oj bozie, bozie. No Beautiful Day rzeczywiście mi się trafiło na dosłuch tej płyty, bo wschód słońca tego dnia był po prostu niebywały! A reszta...no cóż. Bez szału.

25Adele

Rated 8/10

Potężne się wylosowało! Pamiętam jak ta płyta wychodziła, razem HBHBHB Florence i pisałam pracę na studia o tych płytach i o tym w jakim momencie są obie artystki, wspaniałe czasy. I dopiero ta płyta mnie przekonała do Adele, bo wcześniej byłam jej naczelną hejterką. I Miss You, River Lea, to zdecydowanie najlepsze momenty, ale całość jest w miarę spójna, mocne wokale i dobra historia. Dobrze było wrócić do tego albumu.

Moja najszczersza reakcja to rząd znaków zapytania, bo nie wiem. co zrobić z tą płytą. Ale dało mi wrażenie ciemnej, pustej nowojorskiej ulicy w latach 90., mam nadzieję, że się nie mylę. Chyba wrócę?

Zaskoczenie! Po okładce spodziewałam się raczej smętnego plumkania, a tu świetna muzyka, nawet okazało się, że znam tego pana! W radości z grania przypomina mi trochę Innervision Steviego Wondera, a jest to duży plus, kocham tę płytę. Idealne do potańczenia i vibe'owania, wrócę.

Shadowlandk.d. lang

Rated 6/10

Do tej płyty były dwa podejścia, bo wszystkie spotkania z country i jego pochodnymi są dla mnie bardzo trudne. Im dalej w las tym lepiej i chyba tylko ciekawy głos tej pani powstrzymał mnie przed wyłączeniem. Całkiem miłe podejście do tematu, mam wizję jakiegoś prowincjonalnego baru z lat 80., do którego zaglądają tylko panie, kiedy śpiewa k.d. lang. Interesujące doświadczenie.

Przed dwóją, bo tak planowałam zbyć tę płytę na początku, uratował to tylko dobry vibe i to, że nieco poczytałam o Vanie. Jeszcze jedna płyta w zestawieniu i może się polubimy.

GorillazGorillaz

Rated 6/10

No i znowu - nie do końca zgadzam się z wyborem tej płyty do zestawiania. Żeby pokazać tak eklektyczny, wyrazisty i ciekawy zespół jakim jest Gorillaz, dużo lepszym wyborem byłoby Demon Days, ale okej, skupmy się na tym. Dobra, ale nie wybitna, spójna, ale najlepsze momenty to jednak single. To i tak nie zmienia faktu, że lubię, wracam i ogólnie topka.

Spodziewałam się czegoś innego, możę klimatów metalowych, trash metalowych, patrząc po okładce. A tu coś takiego! Ale dobrze skojarzyłam po głosie z singlem I Would do Anything (...). Bardzo ciekawa stylistyka, sporo się na tej płycie dzieje, wokalnie, muzycznie, aż za bardzo chyba, ale w żadnym razie nie jest to minus. Trochę przypomina mi to muzykę do musicalu filmowego? No ciekawe doświadczenie, mocna postać w muzyce, szkoda, że tak poleciał prywatnie pod koniec.

Już chyba wiele razy wypowiadałam się tutaj na temat tego jak punk bazuje raczej na emocjach niż na samym tworzeniu muzyki. Chociaż tutaj akurat muzycznie jest całkiem dobrze, ale najlepiej jest tekściarsko. No to jest moja muzyka, mój vibe i tyle. Long live the punk.

To jest wielka zasługa tego zestawienia - że pogodził mnie z jazzem. I to nie tylko pogodził, ale sprawił, że sięgam po niego z przyjemności. Do tej płyty chętnie wrócę jeśli najdzie mnie ochota na bardziej klasyczne podejście do tego gatunku, bo naprawdę dużo dobrych rzeczy się tu dzieje. A wspomnę jeszcze, że jest mocne deszczowo-burzowe popołudnie i naprawdę, dzieje się.

Całkiem dobrze słuchało się tej płyty, przede wszystkim ze względu na spójność stylu w jakim jest utrzymana i charakterystycznego, trochę minimalistycznego, glamo-grania gitarowego. To też jest niewielki minus, bo trochę jest to monotonne granie, i, jak na zespół który puścił tak potężną pieśń jak 'Children of the Revolution' to trochę spokojnie. Ale poza tym przyjemna przygoda.

Quiet LifeJapan

Rated 8/10

Dobrze, teraz porozmawiajmy o tym jak mocną kartę wrzuciło Japan do rozgrywki w kategorii New Wave. Moim zdaniem mocno niedoceniony zespół, ale trochę przyćmiony przez Duran Duran w swoim czasie. Wspaniała płyta, w bardzo grobowym nastroju, zawsze będę ją polecać jako nastrojenie przed Halloween. A w świat Davida Sylviana, tu przewrotnie będzie, wprowadził mnie Xavier Dolan kiedy podsunął singiel „Ghostos”. Co za czas w życiu 👻💀👹

Trochę dziwi mnie wybór akurat tej płyty do zestawienia, bo Born To Die, jeśli bierzemy jedną płytę z dorobku Lany, jest akurat dużo bardziej reprezentacyjny dla tego, kim ona jest i co robi w muzyce. Ale do rzeczy - to jest dobra płyta, w jej skali i w ogóle w swoim gatunku i klimacie 'old money daddy fucking wannabe'. Lubię Lanę i jej zakręconą osobowość w muzyce, dlatego godnie też oceniam ten album.